- Według danych Eurostatu w 2025 r. ze sztucznej inteligencji korzystało niespełna 8,4 proc. polskich firm zatrudniających co najmniej 10 pracowników.
- – Polska niestety zawsze była w ogonie Europy, jeżeli chodzi o wdrażanie innowacji. To jest coś, co musimy mentalnie zaadresować, bo rozwój AI tak przyśpiesza, że potem już nie nadgonimy – podkreśla w rozmowie z WNP Wojciech Stramski, prezes Beyond.pl.
- Jak zauważa, jesteśmy za to jednym z globalnych liderów, jeżeli chodzi o produkowanie talentów informatycznych i talentów w technologii. – Budujemy więc tę sztuczną inteligencję, ale niestety budujemy ją nie w Polsce, nie dla siebie – dodaje.
- Już 9 lutego w Warszawie odbędzie się konferencja EEC Trends, na której nie zabraknie tematu AI. Trwa rejestracja na to wydarzenie.
Co właściwie produkuje fabryka AI, którą uruchomiliście w zeszłym roku?
– Fabryka AI produkuje wartość dodaną dla biznesu. W praktyce wygląda to tak, że firmy przetwarzają dane, wykorzystując moc obliczeniową fabryki, która jest bardzo silna i wyskalowana. Wszystko odbywa się w modelu suwerennym: dane nie wyciekają poza centrum danych w Poznaniu. Modele AI też są przechowywane lokalnie. Klienci mogą przynieść swoje modele albo korzystać z biblioteki, która jest u nas dostępna.
Czy nie można używać sztucznej inteligencji w firmie, korzystając ze zwykłego centrum danych?
– Pojęcie „fabryka AI” stało się popularne, dlatego że jest to nowy rodzaj centrum danych. Na potrzeby AI dane nie są przetwarzane na tradycyjnych kartach CPU (Central Processing Unit, jednostka centralna – przyp. red.), tylko na GPU (Graphics Processing Unit – przyp. red.), czyli na kartach graficznych, które mają bardzo wysokie zapotrzebowanie zarówno na energię, jak i na chłodzenie. To oznacza, że trzeba doprowadzić dużo więcej energii i generuje się dużo więcej ciepła, które z kolei trzeba odprowadzić. To są kompletnie inne technologie. I stąd to pojęcie „fabryka AI” dla określania centrów danych specjalnie przystosowanych do tego, żeby utrzymywać infrastrukturę dedykowaną sztucznej inteligencji.
Polskie firmy wobec AI: od braku kompetencji po wdrożenia produkcyjne
I jak pan ocenia zainteresowanie polskich firm wdrażaniem narzędzi opartych na sztucznej inteligencji?
– Tu jest element, który mnie zastanawia. Jesteśmy jednym z globalnych liderów, jeżeli chodzi o produkowanie talentów informatycznych i w ogóle talentów w technologii. Wygrywamy olimpiady matematyczne, wygrywamy hackathony na całym świecie, Polacy odgrywają kluczowe role, współtworząc najambitniejsze projekty globalne, m.in. OpenAI i inne. Budujemy więc tę sztuczną inteligencję, ale niestety budujemy ją nie w Polsce, nie dla siebie.
Jeżeli chodzi o polskie firmy, to obserwujemy różne etapy świadomości AI. Niektóre firmy przeprowadzają POC-e (Proof of Concept, czyli dowód koncepcji, wczesny etap testowania pomysłu lub technologii – przyp. red.) albo już nawet wdrażają produkcyjnie modele AI. Ale to są raczej większe koncerny. Gdy schodzimy niżej, to świadomości jest trochę mniej. Wynika to nie tylko z braku kompetencji technicznych, ale też biznesowych i transformacyjnych.
AI sama z siebie nie wygeneruje wartości dodanej. Trzeba mieć całe zaplecze projektowo-zarządcze, które pozwoli wypracować wartość dodaną, zarządzić adopcją technologii, przeszkolić pracowników, zmienić procesy wewnętrzne, zarządzić kompleksowo zmianą.
Cieszy nas też współpraca z start-upami. Są one na innej płaszczyźnie perspektywicznej, tworzą modele biznesowe w oparciu o podejście „AI first”.
Polska niestety zawsze była w ogonie Europy, jeżeli chodzi o wdrażanie innowacji. To jest coś, co musimy mentalnie zaadresować, bo rozwój AI tak przyśpiesza, że potem już nie nadgonimy.
Statystycznie na pewno jesteśmy w ogonie Europy, bo według danych Eurostatu w 2025 r. ze sztucznej inteligencji korzystało niespełna 8,4 proc. polskich firm zatrudniających co najmniej 10 pracowników. To wprawdzie więcej niż w 2024 r. (gdy było ich 5,9 proc.), ale nadal grubo poniżej średniej unijnej, bo ta wzrosła w międzyczasie z 13,5 proc. do prawie 20 proc. I nadal zajmujemy przedostatnie miejsce w Unii Europejskiej, wyprzedzając tylko Rumunię.
– Te wyniki mogą być zaniżone, bo nie wszyscy są świadomi, że używają AI. My na przykład rozmawiamy przez Teamsy, ale czy myślimy o tym, że to jest rozwiązanie wspierane przez AI? Udział AI często jest niewidoczny dla użytkowników i dlatego odpowiedzi mogą być takie. Dodatkowo nie wszyscy chcą się przyznać w organizacji, że korzystają z rozwiązań AI, ponieważ nie czują na to przyzwolenia. Na szczęście przedsiębiorstwa coraz częściej wdrażają wewnętrzne polityki AI, szkolą pracowników. Trwa budowanie tej świadomości i to również jest element wdrażania AI w firmach.
Inwestycja AI nie zwróci się od razu. Wymaga wielu zmian w firmie
Pracując nad raportem „Polska 2026 ”, spotkałam się z opinią, że barierą dla adopcji sztucznej inteligencji jest m.in. to, iż firmy nie widzą korzyści z takich inwestycji.
– Pojawił się raport MIT, który mówi, że nie ma zwrotu z inwestycji w AI (według raportu „MIT State of AI in Business 2025” dotyczy to 95 proc. inwestycji w AI – przyp. red.). Ale tam pytanie dotyczyło zwrotu w ciągu sześciu miesięcy od zrealizowania inwestycji. Jeżeli w ten sposób myślimy o AI, to jesteśmy w błędzie.
Zwrotu z wdrożenia AI w ciągu sześciu miesięcy nie będzie. To są długotrwałe projekty. One wymagają rozłożenia procesów biznesowych i modelu funkcjonowania organizacji na czynniki pierwsze i odpowiedniego wpasowania technologii.
Trzeba w nich uwzględnić zarządzanie zmianą, szkolenie pracowników, nowe procedury i ich stosowanie, optymalizację. To jest projekt na dwa, trzy lata. W takiej perspektywie powinniśmy na to patrzeć. I organizacje, które do tego w ten sposób podchodzą, zwroty dodatnie uzyskują.
Spójrzmy na Chiny. Zaszywają AI we wszystko, co eksportują: od telefonów po platformy. Chińskie rozwiązania zawierające AI są wykorzystywane przez ludzi na całym świecie, w szczególności w krajach biedniejszych, których gospodarki oraz demografie rosną szybko. To są aplikacje zdrowotne, edukacyjne, logistyczne, e-commerce, finansowe… Pełne spektrum. Oni już weszli ze swoimi rozwiązaniami na te rynki, na których my nie gramy w ogóle. I patrząc na rozwój gospodarki Chin, na pewno im te inwestycji w technologie i AI się zwracają. A my w tej „grze” nie uczestniczymy, bo mamy niestety taką mentalność, że boimy się zmian. Do tego dochodzi komunikacja mówiąca o braku zwrotu z inwestycji w sztuczną inteligencję, która ma na celu wystraszenie nas przed inwestycjami. Jednocześnie firmy inwestujące w te technologie budują swoje przewagi konkurencyjne w oparciu o rozwiązania, które wypracowują. Gdyby naprawdę było tak źle, to firmy na świecie nie inwestowałyby miliardów w tę technologię.
Bańka AI to czarny PR. Kto pierwszy wejdzie na rynek, zdobędzie przewagę
Chyba że mamy do czynienia z bańką AI, która wkrótce pęknie.
– To jest czarny PR. Owszem, niektóre podmioty czy inwestycje okażą się przewartościowane, ale czy to fundamentalnie oznacza, że technologia, która jest realizowana na przykład przez ElevenLabs, się nie obroni? Wątpię. Ten, kto pierwszy wejdzie na ten rynek, zdobędzie przewagę konkurencyjną. Będzie graczem numer jeden, numer dwa, i jeśli umiejętnie na tych produktach i usługach będzie budował długookresowo swoje przewagi konkurencyjne, to jest w stanie naprawdę zawojować rynek i wygrać.
Byłbym więc bardzo ostrożny z tym czarnym PR-em i nakłaniałbym raczej, żeby inteligentnie alokować pieniądze i inwestować. Aby mieć przemyślaną strategię i zamiast czekać, zacząć działać.
Bo nie ma branży, nie ma sektora, który nie będzie dotknięty przez AI.
A co się stanie z tymi firmami, które nie zainwestują w AI?
– Moim zdaniem odpowiedź jest niestety jednoznaczna: znikną. Nie będą w stanie konkurować kosztowo, jakościowo ani wolumenowo z graczami, którzy w tę technologię weszli i wykorzystali ją, żeby się optymalizować kosztowo, jakościowo i wchodzić na nowe rynki, w nowe usługi i produkty. Sztuczna inteligencja rozwija się tak szybko, że jeżeli ktoś ma 6 miesięcy czy 12 miesięcy przewagi, to naprawdę będzie bardzo trudno go dogonić.
Brakuje nam trochę odwagi w biznesie
Mówiliśmy o braku kompetencji. Czy ich rozwijanie to zadanie dla państwa, czy dla samych firm?
– Uważam, że nie powinniśmy się oglądać na innych. My jako zarządy firm, właściciele, rady nadzorcze, osoby decyzyjne mamy obowiązek zmieniać firmy i wdrażać kulturę, która zachęca do innowacji.
Nie możemy czekać na rząd, jest to niesprawiedliwe. Nikt tego za nas nie zrobi.
Oczywiście możemy korzystać z mechanizmów wsparcia, ale to my jesteśmy odpowiedzialni za to, żeby te firmy i ich kulturę rozwijać.
A co jest nie tak z naszą kulturą biznesową, że polscy specjaliści od nowych technologii rozwijają je głównie w firmach zagranicznych?
– Wydaje mi się, że brakuje nam trochę odwagi w biznesie. Stawiamy przed sobą wirtualne bariery. Często budujemy bardzo rokujące podmioty na rynku krajowym, które osiągają sukces i dominującą pozycję w swoim sektorze, ale z jakiejś przyczyny boimy się wyjść z naszymi pomysłami w świat. To jest pierwsza bariera. Nie mówię, że wszyscy tak mają. Niektórzy tę odwagę znajdują i wychodzą w świat. I pewnie im więcej osób przejdzie taką ścieżkę i będzie później wracało i opowiadało, jak to zrobić, to znajdzie się jeszcze więcej chętnych, żeby wychodzić z biznesem poza granice kraju.
Tworzymy naprawdę rewelacyjne produkty oraz usługi. Nie powinniśmy patrzeć wyłącznie na rynek lokalny, ale walczyć też z konkurencją za granicą i budować pozycje dominujące czy to w regionie, czy w Europie, czy jeszcze dalej.
Gigafabryka AI pomoże obronić naszą suwerenność technologiczną
W rządowych planach cyfryzacji flagowym projektem jest gigafabryka AI. To rzeczywiście może być dla Polski „game changer”?
– My też pracujemy nad tym projektem i wspieramy polski rząd oraz Ministerstwo Cyfryzacji. Uważam, że jeżeli w Europie ma powstać pięć gigafabryk, to byłoby dobrze, gdyby jedna znalazła się w Polsce.
Z gigafabryką AI jest tak, jak z każdym rodzajem infrastruktury. Jeżeli nie mamy dróg i autostrad, jeżeli nie mamy lotnisk albo portów, to duża część biznesu po prostu będzie nas omijać.
Jeżeli natomiast ta infrastruktura u nas będzie, to możemy na tym zarabiać. Więc to jest ogromna wartość dodana dla gospodarki.
Gigafabryka AI ściągnie do Polski nie tylko firmy zagraniczne, ale też i talenty. Zwiększy konkurencyjność naszych firm software’owych, które będą mogły na tej infrastrukturze budować. I co najważniejsze, w tych geopolitycznie niepewnych czasach, to pomoże obronić naszą suwerenność.
Europa przespała ostatnie 30 lat, jeżeli chodzi o technologie, i dzisiaj je importujemy. W efekcie Unia Europejska jest bardzo mocno narażona na decyzje ze strony podmiotów globalnych, które nie pochodzą z Europy.
A widzieliśmy, jak globalni dostawcy wyłączali dostęp do technologii z różnych przyczyn. To nie tylko groźba wyłączenia Starlinków w Ukrainie, ale też na przykład izraelska armia odcięta od usług Microsoftu (Microsoft odciął izraelski wywiad od usług chmurowych Azure, bo były wykorzystywane do inwigilacji Palestyńczyków – przyp. red.). I teraz proszę sobie wyobrazić, co się wydarzy, jeżeli decyzja jakiegoś polityka ze Stanów Zjednoczonych doprowadzi do podobnej sytuacji w Polsce czy całej Europie. Dlatego musimy budować i chronić naszą suwerenność.
Na czym suwerenność technologiczna powinna polegać w praktyce? Chyba nie na zamknięciu się na rozwiązaniach spoza Europy?
– Nie. Celem jest zabezpieczenie ciągłości biznesowej, aby nie być uzależnionym od tego, czy ktoś nam wyłączy dostęp do usług. Dzisiaj jesteśmy wystawieni na ryzyko. Stoimy na jednej nodze, a to nie jest bezpieczne. Powinniśmy tak planować i konstruować usługi i infrastrukturę, aby zapewnić sobie redundancję.
Bo mamy takie czasy, że ryzyko się materializuje. Budowa odporności i suwerenności to teraz dla branży technologicznej kluczowe wyzwanie.
Co jeszcze będzie wyzwaniem dla sektora technologii w tym roku?
– Żebyśmy nie zostali za daleko w tyle – wykorzystali szansę, wskoczyli do pociągu AI i walczyli z tymi największymi, bo naprawdę nie mamy się czego wstydzić pod względem kompetencji technologicznych. Porównując to do rewolucji industrialnej: kraje, które wtedy pierwsze podjęły odważne decyzje, żeby zainwestować w nową technologię, do dzisiaj są potęgami. Natomiast te, które za późno weszły do wyścigu, cały czas gonią.
Dziś jest moment, kiedy powinniśmy taką strategiczną decyzję podjąć i wejść do gry. I to jest zarazem największe wyzwanie, jak i szansa.


